wtorek, 1 maja 2012

Kilka pytań do... Łukasz Woźniak

Po kilku wymienionych emailach i kilku tygodniach opóźnienia prezentujemy wywiad z Łukaszem "Wookiem" Woźniakiem, znanym wideo recenzentem, mężem oraz od niedawna projektantem gier.

Pierwsza z jego gier "Szalone Małpy" ukazała się nakładem wydawnictwa Trefl we wrześniu zeszłego roku. W tym roku Rebel ma wydać grę o giełdzie pt. "Mercurius"


Czas na Planszówki: Na swoim "świeżo" założonym blogu piszesz jakie były twoje początki jako projektanta, a powiedz mi jakie były twoje początki jako gracza?

Łukasz Woźniak: Zaczęło się w okresie gimnazjum. Wcześniej grałem w kilka gier – "Ryzyko", "Monopol", "Osadników z Catanu" i "Carcassonne". Postanowiłem zagłębić się w to hobby i kupiłem sobie "Runebound". Naciskałem na moich znajomych ze szkoły, żeby ze mną pograli i wkrótce okazało się, że ta gra to za mało. Kolejną grą była – uwaga – "World of Warcraft: Gra Planszowa", którą kupiłem w przedsprzedaży na Rebel.pl. Gra była świetna, ekscytowałem się figurkami, kartami i żetonami. Wszystkie elementy przechowywałem w pojemnikach z przegródkami i koledzy mówili, że jestem jakiś dziwny. Potem były kolejne gry, a po przyjeździe do Poznania na studia zagłębiłem się w to na maksa.

Zaliczasz się do grona osób które chciały zrobić własną, nową i lepszą „Magię i Miecz” („Talismana”)?

Oczywiście, że tak. Bardzo bym chciał. Kiedyś próbowałem się za to zabrać, ale skończyło się niepowodzeniem, dlatego wrócę do tego pomysłu ze sporą dozą ostrożności. Gry w klimatach fantasy są bardzo fajne, "Talisman" jest beznadziejny, ale za to popularny. Wniosek jest prosty – warto zrobić podobną grę z lepszą mechaniką, zachowując prostotę oryginału.

Kiedy stało się jasne że to wideo recenzje zostaną twoim znakiem rozpoznawczym? Publikowałeś także recenzje  pisane i wiadomości z branży.

Pomysł wideo recenzji zrodził się po obejrzeniu kolejnego odcinka Planszolandii. Podobały mi się filmiki Pana Marka, ale chciałem czegoś szybszego, bardziej wyluzowanego. Po pewnym czasie okazało się, że przygotowywanie jakiejkolwiek recenzji zajmuje dużo czasu, za dużo. Tego czasu brakowało go na jednoczesne umieszczanie aktualności i pisanie recenzji tylko tekstowych. Wydawcy chcieli już tylko filmików, które eksponowały ich produkt o wiele lepiej. Postanowiłem skupić się na recenzjach wideo i efekty tego były zadowalające. Grałem w więcej nowych gier i umieszczałem więcej recenzji. O to mi chodziło.

Pierwsza "legendarna" wideo recenzja to "Middle Earth Quest", dlaczego wypadło na niego?

To był zupełny przypadek. Grę miałem na celowniku od długiego czasu i udało mi się dogadać z jednym sklepem, żeby przekazał grę do recenzji. Byłem bardzo podekscytowany i ustawiłem partie w MEQ, trzy dni z rzędu z różnymi grupami. Chyba nigdy nie zapomnę ekscytacji związanych z szerzeniem zła w Śródziemiu :)

Która z dotychczasowych recenzji była najtrudniejsza? Czy wspominasz któreś nagranie szczególnie ciepło?

Trudne recenzje to takie, które zabierają o wiele więcej czasu, niż sobie to zakładałem. Lubię przygotowywać filmiki, ale bywają takie dni, kiedy po prostu robię recenzję „z obowiązku”. Pamiętam takich kilka i chyba było widać w samej recenzji, że coś mi nie idzie.
Fajnie się za to nagrywało recenzję MEQ, Egizii, Runebounda … - było ich za dużo, żeby wyliczać.

Muszę o to zapytać: czy podczas kręcenia "Egizii" nie zachorowałeś? ;)

Nie. Ale postanowiłem być autentyczny i wyszedłem w śnieg w sandałach. To był bardzo duży błąd i od mrozu stopy bolały mnie przez kilka godzin.

Przejdźmy do teraźniejszości. Utrzymujesz tempo 2 nagrań na tydzień, co daje już ponad 160 recenzji. Trudno jest nagrać taką recenzję jak twoja? Musisz się do niej specjalnie przygotowywać?

Nie przygotowuję się zbyt długo, chcę wypaść naturalnie i spontanicznie. Zazwyczaj nagrywam 2-3 recenzje jednego dnia, co zajmuje mi kilka godzin.

A czy każdy recenzent musi mieć za sobą ścianę z pudeł po grach? To jakiś znak rozpoznawczy?

Nie :) Ja często nagrywałem przy ścianie, lub na kanapie. Teraz po prostu siadam przy stole, a za mną akurat są moje szafy z grami. Nie wygląda to jakoś profesjonalnie, bo najczęściej widać niepoukładane gry i półkę z prototypami, które się tam po prostu nie mieszczą. Może kiedyś będę miał taką potężną bibliotekę jak Tom Vassel, albo Maras, ale na ten moment nie kolekcjonuje gier, wolę w nie grać.

Powiedz skąd wzięło się to twoje charakterystyczne zdjęcie? Skąd ta mina?

Zupełnie spontaniczne zdjęcie, tak jak i ta mina. Chciałem jakiś ciekawy avatar, który sprawi, że będę rozpoznawalny, ale niezbyt poważny.

Teraz także poznajemy cię jako projektanta - czy "zawodowi" recenzenci nadają się na projektantów?

Z jednej strony, jako recenzent poznaję całe mnóstwo nowych gier i dlatego o wiele łatwiej jest mi projektować gry, „poprawiając” znane mi mechanizmy. Dodatkowo, ułatwia mi to uniknięcie przypadkowego skopiowania jakiejś gry. Uważam, że dobry projektant powinien poznawać dobre gry, dlatego recenzowanie i projektowanie to połączenie przyjemnego z przyjemnym :)
Z drugiej strony mamy tutaj „konflikt interesów” – jak zostanie wydana moja gra to mogę obniżać oceny innych. Bałem się tego trochę, ale po wydaniu „Szalonych Małp” nigdy nie zdarzyło mi się myśleć podczas recenzji „jak to wpłynie na sprzedaż mojej gry?”.

"Mercurius" jest tym co interesuje mnie najbardziej – opisałeś już sporo na swym blogu – streść pochodzenie tego projektu?

Zaczęło się od pomysłu na grę giełdową. Najpierw była ona osadzona w bardziej współczesnych realiach, a później postanowiłem nawiązać do amsterdamskiej giełdy. Od samego początku gra była oparta na dwóch mechanizmach, które sprawiają, że wymaga ona skutecznej spekulacji. Potem, na życzenie wydawcy, zmodyfikowałem projekt i teraz mamy świetną strategię długoterminową. Gra jest tak zrobiona, że trzeba balansować pomiędzy spekulacją a inwestycją – to jest jeden z jej największych atutów.

Obowiązkowe pytanie - co najbardziej podoba ci się w twoich grach?

Tak naprawdę to nie jestem pewien. Zawierają one bardzo fajne mechanizmy - każda wnosi coś nowego do gatunku, zawsze zwracam na to uwagę. Każda z nich jest interesująca tematycznie i staram się, żeby ten temat współgrał z mechaniką.
Jakiś czas temu przekazałem projekt gry do wydawcy i później grałem ze znajomymi w Cyklady z dodatkiem – przez całą partię tęskniłem za moim projektem. Ostatnio nawet moja żona żartowała, że musimy tę grę, jak najszybciej zdobyć z powrotem:) Niestety / na szczęście trwają testy tego projektu, dlatego muszę się zadowolić tym, co leży na mojej półce i nowymi projektami.

Zabrzmiało to troszkę tak jakbyś nie był zadowolony ze swoich dzieł, nie czuł dumy. 

Wręcz przeciwnie. Tęsknię za kilkoma projektami, które już poszły do wydawcy. Jestem z nich zadowolony na tyle, że nie chce mi się grać w inne, wydane gry, gdy o nich myślę.
A nowe projekty też są bardzo fajne, ale niektóre wymagają jeszcze mnóstwa poprawek.

Dziękujemy! Życzymy sukcesu "Mercuriusa" i możliwości powrotu do Środziemia z "Nazgulem".

Opracował: Andrzej "Bri" Wieczorek
Zdjęcia: BGG, Łukasz Woźniak