wtorek, 22 maja 2012

Polska grami leży i kwiczy

Przyglądam się liście gier wydanych w kraju w 2011 (tych zakwalifikowanych do plebiscytu "Gra Roku 2012) i te 93 tytuły cieszą oko. Niestety gdy przyglądam się konkretnym tytułom uśmiech z mojej twarzy znika.

 
Przesiałem ta listę przez drobniutkie sitko:
  • 9 gier to klocki LEGO, z fajną składaną kostką.
  • 11 gier to tylko polskie adaptacje wydane przez Galaktę
  • jedyna gra BARD'a to też adaptacja
  • 6 adaptacji na koncie ma REBEL
  • 5 zagraniczne tytuły zaimportowało G3
  • 10 oryginalnych polskich (lub też na licencjach) "giereczek" wydał Trefl
  • Hasbro wydało tylko "Trivial Puruit"
  • 3 gry na zamówienie zrobiła Kuźnia Gier
  • Egmont popełnił 2 badziewia i 4 adaptacje
  • Granna dorzuca kolejne dwie adaptacje
  • Galmadrin ma na koncie jeden tytuł z zagranicy
  • Phalanx Games Polska przywiozło również jeden tytuł
  • Lacerta wydało dwie gry z zagranicy
  • Ravensburger za to jeden
  • "Rallyman" jest niestety zza granicy
  • Tak samo "Pictureka" (Hasbro/Parker Brothers)
  • "Szalony Wyścig Polnych Myszek" - produkcja francuska
  • "Na Chwałę Rzymu" przyjechało z Cambridge
Po tym wielkim odsiewaniu zostaje nam 32 tytuły "czysto" polskie. Pozwolę sobie napisać o nich (lub o wydawcach nieco więcej). Kolejność czysto przypadkowa.
  • "Kursk 1943" oraz "Legnica 1241" - obie od wydawnictwa Taktyka i Strategia. Rasowe strategie bitewne z wielka planszą w heksy i mnóstwem kwadratowych jednostek. To gry dla wąskiego grona odbiorców.
  • "Brain Box Świat" i "Polski Film" - od wydawnictwa Albi, ktokolwiek widział ktokolwiek wie?
  • "Hoket" - zręcznościowa gra z wydawnictwa Puzzlomatic, pierwsze wrażenie to taki hokej gdzie zamiast bramek jest przegroda w połowie boiska - należy przepchnąć swoje krążki na połowę przeciwnika - a zamiast krążka do popychania innych jest gumka. Wszystko ok, ale to nie to.
  • "Kino Fun" - od wydawnictwa Razem to po prostu quiz, wygląda na to że nie mają nawet swojej strony (info z rebela). Dajcie spokój.
  • "Los Wyzwanios", "Noc Poślubna", "Wróżby Panieńskie" - wydawnictwo Grajmy Razem. Nieeeee, to nie ten target. Szkoda nawet linkować.
  • "Stupromilowy Las" - wydawnictwo FunBox, gra wymaga sporej ilości rekwizytów czyli flaszek z wódą. Graj - Pij - Padnij. No to wypad!
  • "Labyrinth: The Paths of Destiny" - gra przygodowa w której buduje się labirynt, wygląda przyzwoicie. Wydana przez dość świeże wydawnictwo Let's Play. Krytykowana za ogromną losowość ale trafiająca w gusta młodszych "nieogranych graczy", duzi gracze mówią "it's bad".
  • "Segreguj Śmieci" i "Wyścigi Rydwanów" - Wydawnictwo Axel. Nie mam komentarza.
  • "Quiz o Świecie" - Wydawnictwo Alexander, kolejny quiz. Dziękuje postoję.
  • "Podróże Świętego Pawła" - Oficyna wydawnicza Vocatio. Bo nie ma złych pomysłów na grę planszową.
  • "Piastowie: Narodziny Orła" - Wydawnictwo Rodem z Polski. Z recenzji w sieci gra prawie się udała (prawie robi wielka różnicę)...

Uff Jeszcze 15 tytułów, ale robi się coraz ciekawiej.

Wydawnictwo Polskie Gry Planszowe zaprezentowało aż 6 tytułów o różnym poziomie, dziwnych grafikach i niezachęcających tytułach. "Sławni Polacy", "Zaczarowana Kraina" z Koziołkiem Matołkiem, "Włóczykije Drewniaki", "Wielki Skarb", "Cracoviana" i chyba najciekawszy "Proch i Stal". Ocenę zostawiam wam, ale wydawnictwo poza "Prochem..." nie popisało się jeszcze dobrą grą. A tytuły religijne po prostu mnie odrzucają.

Ostało się nam 9 gier. Alfabetycznie (ceny z rebela):
  • "Alcatraz: the Scapegoat" - kooperacyjna, udana, ciekawa, wyjdzie dodatek. 80zł
  • "City Tycoon" - nie do końca aż tak dobra jakby autorzy chcieli, zarzuca się jej zbyt wysoką cenę i odstraszający poziom szaty graficznej. 150zł
  • "Drako" - starcie krasnoludów ze smokiem. Po autorze nie spodziewam się niczego innego niż dobrze zaprojektowanej i przemyślanej gry. 80 kart i 4 figurki za 90zł
  • "Kolejka" - czarny koń 2011 roku. Tytuł przygotowany przez IPN, testowany przez warszawska grupę planszowych zapaleńców Monsoon rozszedł się w nakładzie 16 tysięcy egzemplarzy! Coś w tej grze poza klimatem PRL (który z rozrzewnieniem wspominamy) musi być. Szarobura oprawa z zaskakującym wnętrzem za 70zł
  • "Mare Balticum" - tytuł który przeszedł bez echa, przygotowany co prawda do grania z młodszymi o fajnej mechanice. 120zł
  • "Qubix" - Logicznik, tetris, puzzle. Niekoniecznie gra dla wszystkich ale zdecydowanie przemyślana. 80zł
  • "The Resistance: Agenci Molocha" - gra imprezowa oparta na Mafii (Wilkołakach) w której 5 do 10 osób stara się wykryć szpiegów w swoich szeregach. Kilkadziesiąt kart, klimat Neuroshimy, 30zł
  • "Top-A-Top" - krótka imprezówka z wykorzystaniem okrągłych kart, festiwal gestów i zabawnych pomyłek. Szczerze zastanawiam się jakim cudem to wyszło na światło dzienne. 40zł
  • "Zagłada Atlantydy" - gra która wychodziła bodajże 4 lata, familijna, eurogra, z blefem, emocjami. Oceniana całkiem pozytywnie. 120zł

No i co? No i nic. Wychodzi na to że w Polsce nikt nie robi wypasionych gier, nikt ich nie wymyśla. Pomijając adaptacje zagranicznych hiciorów ("pewne" inwestycje dla wydawnictw) z polskich tytułów albo wydaje się własnym nakładem szmiry, szmirki i szmireńki. Za cudza kasę wydaje się gry zamawiane. Wydaje się gry których nie powinno.
Wydaje się gry albo za drogie (w porównaniu do jakości wykonania i satysfakcji płynącej z rozgrywki), jeśli duże to obowiązkowo niedorobione, lub tak tanie że wiadomo że są super proste, zawierają mała ilość komponentów i zazwyczaj okażą się biedne i słabe.

Co jest z tym polskim "przemysłem" growym? Portal od czasu "Strongholda" leci na drobnicy ("The Resistance...", "Konwój", "Stalowa Policja"). Kuźnia robi jakieś tanie dziwadła ("Arena Albionu"). Rebel też "obszernych" pudełek nie zamierza wydać ("Slavika")

Czy to tylko kryzys? Dlaczego nikt w Polsce nie zaprojektował "Eclipse", "Cywilizacji", "Descenta" czy "Agricoli". Projektanci! Namawiam was do ruszenia swoich czterech liter, do zrobienia dużej gry, dobrej gry. Jako gracz chcę widzieć że potrafimy robić dobre gry o których będzie głośno. Zawsze mówię że złe gry psują rynek, psują opinie tym dobrym grom. Złe gry utrwalają przekonanie że to tylko zabawa dla dzieci.

Wiem że jest już 56 tysięcy gier ale czy to znaczy że to już koniec pomysłów? Że teraz tylko odcina się kupony od znanych marek, doi się graczy-klientów? Że nikogo nie stać na coś fajnego, nowego, świeżego, z klimatem? Wątpię. Kom-on pokażcie na co was stać. I nie piszę tego dlatego że wkrótce rozpoczniemy konkurs.

Wiem też że powinienem się cieszyć, aż 93 polskojęzyczne tytuły wydano w 2011, ktoś chciał zainwestować tyle pracy przy niewiadomym zysku w przekład. Ale po odrzuceniu tychże przekładów (które są lepsze od naszych własnych gier w każdym przypadku) co nam pozostaje? Jakoś kurka, nie potrafię się cieszyć.

Wiecie na co zagłosowałem w plebiscycie? Na "Blood Bowl Menedżer Drużyny".

Andrzej "Maruda Bri" Wieczorek
Zdjęcie: niepoprawni.pl